Motywacja szefów faluje. Jak każdego z nas. Nie odkryłam Ameryki, prawda? Znamy to wszyscy – raz idziesz do pracy z ogniem w oczach, a raz ledwo dociągasz do końca dnia.
Tak, wiem, że Wy, liderzy, robicie wszystko z pasją, ogarniacie najpierw na tip, a później na top. Ale powiedzmy sobie szczerze: motywacja to sinusoida. Całymi miesiącami działasz, bo musisz, by potem – bardziej lub mniej niespodziewanie – wskoczyć w projekt, który daje Ci +100 do energii. Cykliczne i życiowe, nie ma co ukrywać.
Niech rzuci kamieniem ten, kto tego nie doświadcza!
Tego się nie zmieni – natura ludzka ma swoje rytmy. Natomiast to, na co mamy wpływ, to stworzenie przestrzeni, by szefowie w tej swojej pracy byli nie tylko skuteczni, ale i prawdziwi. I tu wkraczam ja (i to cała na biało, choć nie przepadam za tym kolorem;) )– HR-ówka z krwi i kości, z 15-letnim doświadczeniem w miękkich procesach, a jednocześnie coach z pasją.
Kto mnie zna, wie, że poza układaniem HR-owych puzzli, równie mocno odczarowuję coaching. Edukuję o jego roli w organizacji i pracuję nad tym, by był dobrze rozumiany – wierz mi, często jeszcze nim NIE JEST.
Dlaczego coaching dla szefów?
Zatem do brzegu. Coaching to genialne narzędzie, które łączy skuteczność managera z jego autentycznością – nawet z chwilami niemocy, które przecież też się zdarzają. To nie magiczna różdżka, ale przestrzeń, gdzie można zatrzymać się i spojrzeć w głąb. Rolą spotkań coachingowych jest:
- Znalezienie wewnętrznej spójności – działania zgodne z wartościami, a nie tylko z grafikiem.
- Zestawienie działań z przekonaniami – czasem odkrywamy, że coś, co robimy, kłóci się z tym, w co wierzymy, i warto to przepracować.
- Nazwanie schematów – te nasze przyzwyczajenia, które czasem nas blokują, można zobaczyć i – jeśli trzeba – nad nimi popracować.
Patrząc z lotu ptaka: dobry coaching prowadzi do działań bardziej spójnych ze sobą. Przykładem może być menedżer, który przez lata myślał, że musi wszystko kontrolować, by być dobrym liderem. Po sesjach coachingowych odkrył, że delegowanie to nie słabość, a siła – i nagle jego zespół zaczął działać jak dobrze naoliwiona maszyna, a on sam odzyskał energię.
Jak to działa w praktyce?
Wyobraź sobie szefa, który czuje się wypalony, ale nie wie, od czego zacząć. Coaching pozwala mu: nazwać ten stan, zrozumieć, skąd się bierze, i znaleźć drogę do równowagi. To nie tylko o wynikach – to o byciu człowiekiem w tej roli.
Inny przykład? Manager, który w sesji uświadomił sobie, że jego sztywne podejście do zespołu wynika z lęku przed porażką. Pracując nad tym, zaczął budować relacje oparte na zaufaniu, co przełożyło się na lepsze wyniki.
Co to znaczy dla organizacji?
Dla firmy to inwestycja w lidera, który nie tylko dostarcza rezultaty, ale też inspiruje innych. Motywacja szefów rośnie, gdy czują się zrozumiani i mają przestrzeń na rozwój. A coaching daje im właśnie to – szansę na bycie sobą, nawet w najtrudniejszych momentach. Z mojej perspektywy, to nie luksus, a konieczność, by HR i management szli ramię w ramię.
======
Po więcej dobrych, HR-owych praktyk o budowaniu zaangażowania zapraszam na mój LinkedIn i Fanpage
potrzebujesz sprawdzić czy i jak coaching może Cię wesprzeć? Zapraszam na wirtualną kawę: www.hrpoludzku.pl (zakładka kalendarz)